lifestyle

Co naprawdę było nowe na SIAL Paris 2026?

    Na targi SIAL w Paryżu jeżdżę przede wszystkim po to, żeby zobaczyć, w jakim kierunku zmierza rynek żywności. Przy tysiącach wystawców i ogromnej liczbie prezentowanych produktów można odnieść wrażenie, że niemal wszystko jest nowością. Dopiero bliższe przyjrzenie się poszczególnym kategoriom pozwala dostrzec zmiany, które mają szansę zostać z nami na dłużej.

    Podczas tegorocznej edycji szczególnie zainteresowało mnie to, jak zmienia się sposób myślenia o kawie i herbacie. Coraz częściej nie chodzi już wyłącznie o smak czy pochodzenie surowca. Znaczenia nabiera także sposób przygotowania napoju, pora jego spożywania i potrzeba, na którą ma odpowiadać.

    Dobrym przykładem jest matcha. Jeszcze niedawno kojarzona przede wszystkim z japońską tradycją parzenia herbaty, dziś pojawia się w coraz bardziej zróżnicowanych formach. Na SIAL uwagę zwracały zwłaszcza napoje przygotowywane na zimno, gotowe mieszanki i produkty pozwalające przygotować matcha latte bez dodatkowych akcesoriów.

    Brązową nagrodę w konkursie SIAL Innovation zdobyła francuska marka Green za matcha latte w kapsułce kompatybilnej z ekspresem Nespresso. To pozornie niewielka zmiana. Zamiast odmierzać proszek, przygotowywać mleko i ubijać napój, wystarczy skorzystać z ekspresu. Sama matcha pozostaje przecież dobrze znanym surowcem. Innowacja polega na umożliwieniu konsumentowi korzystania z niej w zupełnie inny sposób.

    Zainteresowanie budziło również ube, czyli pochodzący z Filipin fioletowy pochrzyn. Jego intensywny kolor i charakterystyczny smak sprawiają, że znajduje zastosowanie w napojach, deserach i przekąskach. W Mokate znamy już potencjał tego składnika, ponieważ ube latte znajduje się w naszym portfolio. Paryskie targi pokazały jednak, jak wiele różnych produktów może powstać wokół jednego surowca.

    Innym wyraźnym kierunkiem była żywność funkcjonalna. W rozmowach z klientami coraz częściej pojawiały się pytania o produkty zawierające białko, błonnik czy składniki wykorzystywane w napojach wspierających codzienne potrzeby konsumentów. Producenci proponują nowe połączenia, w których kawa lub herbata staje się bazą dla bardziej rozbudowanych receptur.

    Patrzę na ten trend z zainteresowaniem, ale również z pewną ostrożnością. Sam dodatek modnego składnika nie oznacza jeszcze, że produkt rzeczywiście przyniesie deklarowane korzyści. Znaczenie mają jego ilość, jakość, sposób przetwarzania i rzetelność informacji przekazywanych konsumentowi. W branży spożywczej zaufanie buduje się znacznie trudniej, niż przyciąga uwagę nowym opakowaniem.

    Podobnie jest z nowymi smakami. Na SIAL pojawiały się inspiracje kuchnią azjatycką, nuty deserowe, speculoos, pandan czy hojicha, czyli prażona zielona herbata o charakterystycznym aromacie. Nie wszystkie te propozycje zdobędą równie trwałe miejsce na rynku. Część pozostanie sezonową ciekawostką, inne mogą z czasem wejść do codziennych przyzwyczajeń.

    Z perspektywy firmy, która od lat działa na międzynarodowym rynku kawy i herbaty, takie wydarzenia są szczególnie wartościowe. Pozwalają porównać oczekiwania konsumentów z różnych krajów, obserwować konkurencję i zastanowić się, które pomysły mają uzasadnienie nie tylko marketingowe, ale również produktowe i technologiczne.

    Z Paryża wróciłam z przekonaniem, że przyszłość kawy i herbaty nie musi oznaczać zastępowania dobrze znanych produktów zupełnie nowymi. Często znacznie ciekawsze okazuje się znalezienie dla nich nowych zastosowań.

Powrót do bloga