lifestyle
Wszystkie barwy herbaty
Czy wiecie, że barwa herbaty, którą widzimy w filiżance, nie jest wyłącznie sprawą liści i wody? W równym stopniu zależy… od nas samych.
Barwa nie jest cechą obiektywną. To wrażenie psychiczne – efekt tego, jak nasze oko i mózg interpretują światło. Wpływa na nią nie tylko skład promieniowania i jego natężenie, ale także otoczenie, inne kolory w polu widzenia, nasze zdrowie, samopoczucie, a nawet nastrój w danym momencie. Postrzeganie barw kształtuje się przez całe życie – przez doświadczenia, kulturę, pamięć i wrażliwość.
Z herbatą jest dokładnie tak samo.
Barwa suchych liści i naparu wynika przede wszystkim ze stopnia fermentacji. W chińskiej tradycji herbacianej wyróżnia się tzw. sześć wielkich rodzajów herbat: zielone, białe, żółte, turkusowe, czerwone i czarne – od niefermentowanych po postfermentowane. To system oparty na procesie, a nie na tym, co widzimy w filiżance.
I tu zaczynają się kulturowe różnice.
To, co w Chinach nazywane jest herbatą czerwoną, w Europie określamy mianem czarnej. Z kolei chińskie herbaty czarne w zachodnim nazewnictwie często funkcjonują jako czerwone. Dochodzi do tego jeszcze kolejny kolor – niebieski – którym bywa określany oolong. W Polsce zaliczany bywa do herbat czerwonych, w Chinach… do turkusowych.
Czy któraś z tych wersji jest „prawdziwa”? Wszystkie – i żadna w pełni.
Rzeczywista barwa naparu zależy nie tylko od rodzaju herbaty, ale także od sposobu parzenia: temperatury wody, czasu, ilości liści. A potem wkraczamy my – z naszymi oczami, doświadczeniem i kulturowym kodem. To dlatego ta sama herbata może jednemu wydawać się bursztynowa, innemu miedziana, a jeszcze komuś – po prostu „ciemna”.
I może właśnie w tym tkwi jej urok.